o Benym
Dowiedz się kim jest BenyMen
Nazywam się BenyMen. Urodziłem się w czasach transformacji, gdy hiperinflacja pożerała oszczędności, a potem pierwsze kredyty frankowe zakotwiczyły nad Wisłą. Edukację w nieruchomościach brałem z życia – analiza transakcji, flipy mieszkań, aż po głębsze studia rynku. Po Europie się trochę pokręciłem: Hiszpanie z jej bańką na Costa del Sol, Irlandie z celtyckim tygrysem i krachem 2008 na żywo widziałem. Prawdziwą dynamikę rynku poznałem na targach nieruchomości i w danych Eurostatu, ale Polskę – z jej drogimi cenami m2 i hipotekami – zawsze w sercu noszę.
Wierzę, że prawdziwe bogactwo to nie tylko metry kwadratowe, ale stabilny cashflow, rodzina i zdrowie na co dzień. Sterty cegieł to bonus, lecz bez kalkulacji ROI – strata na amen. Nieruchomości to betonowa klasa, nie kasa przypadkowa!
Uważam, że o portfel inwestycyjny dbać trzeba pilnie: unikać hype'u deweloperskiego, toksycznych lokatorów i baniek spekulacyjnych. W temacie rynków zagranicznych – jak Hiszpania czy Irlandia – analizować trendy, cykle i ryzyka walutowe. Optymizm z danymi to klucz – rynek zawsze wraca! Innych dróg nie ma.
Człowiek to inwestor stadny – sojuszników poznajesz w bessie i przy wzroście stóp. Od dzielenia insightów i kontaktów nikt nie zubożał, a współpraca z Bogatym i Enemy na blogach to petarda. Najlepszym lekiem na spadki cen jest FUCKITOL® i analiza danych z CEIC, choć gest Kozakiewicza dla urzędników z urzędów miast też się zda.
Większość medialnych bajek o nieruchomościach to dezinformacja. Parafrazując Twaina: „Kto nie śledzi transakcji notarialnych, jest niedoinformowany; kto wierzy prognozom banków – wręcz przeciwnie.” Tylko twarde dane są fascynujące – one wskazują wektory: gdzie kupować, gdzie sprzedać. Świat geo-rynków ewoluuje: inflacja, migracje, green deal. Dziadostwo typu zamrożone grunty pod MPZP piętnuj, by jutro zysk płynął szerzej.
Jak w inwestycjach bywa – słabi odpadają przy pierwszym lockdownie czy wzroście pustostanów. Dlatego stawiam na państwo minimum: niskie podatki od nieruchomości, zero biurokracji w flipach, bo pełna swoboda to miraż. Socjalizm z programami mieszkaniowymi drukuje inflację. Merytokracja: „ile analiz dasz, tyle leadów dostaniesz” – buduje etos, tępi kolesiostwo.
Jestem za UE luźną, konfederacyjną – wymiana know-how o rynkach tak, ale bez dyktatu z Brukseli na ceny. Sowietów i Komunistów bardzo nie lubię. Wolność transakcyjna priorytetem, lecz regulacje na cwaniaków i scam-y konieczne – bo rynek lubi wypaczenia.
BENY